O broni, wojnie i pacyfizmie w Biblii.

Rozmowa o broni, wojnie i pacyfizmie jest nieco kłopotliwa dla chrześcijanina.
Podważenie pacyfizmu chrześcijańskiego powoduje, że lecą ciosy zadane wersetami o nadstawianiu drugiego policzka, błogosławieniu wrogów i oczywiście przykazaniu zakazującym pozbawiania innych życia.

Wszystko fajnie tylko, że taka filozofia pacyfisty-ciapy nie trzyma się kupy z resztą tekstu Biblii.
Pisząc „O rycerzu, zbroi i zakutym łbie„ to zdanie mogę zacytować jako podsumowanie, po co chrześcijaninowi zbroja, o której mowa w Liście do Efezjan

 


Upraszczając maksymalnie: mamy wroga, który używając autorytetów moralnych wciska nam kit.


 

Teraz czas na sprawdzenie ile kitu jest w tym pacyfizmie i braku wojny, walki czy obrony niby nakazanym przez Pismo.
Od przykazania wypada zacząć.
Jedno z tych 10, które bywają wyróżniane z całego Prawa Mojżeszowego – w sumie to streszczają dobrze resztę kilku setek przykazań w nim zawartych, brzmi nie zabijaj.
No niezupełnie nie zabijaj, bo nie każde zadanie śmierci pod nie podchodzi. Ono brzmi właściwie nie morduj.

To lecę teraz oczywiście definicjami słownikowymi

 

SJP PWN zabić — zabijać
1.«w gwałtowny sposób pozbawić życia»
2.«stać się przyczyną śmierci»
3.zabijać «doprowadzać do utraty zdrowia»

 

mord «rozmyślne pozbawienie kogoś życia w okrutny sposób»

morderstwo «przestępstwo polegające na umyślnym pozbawieniu życia człowieka»

Prawie to samo ale o ile morderstwo nie może być nieumyślne to zabójstwo już tak.
Teraz zaglądam do Biblii jak to tam jest z tym mordowaniem i zabijaniem.

Z jednej strony mamy zakaz, ale czy bezwzględny pozbawienia życia drugiego człowieka?

Nie jest bezwzględny.
Prawo Mojżeszowe karze śmiercią za niektóre przestępstwa a wyrok wykonują ludzie.
Gdyby każde pozbawienie życia było złamaniem bożych praw, to wykonujący boże nakazy stawaliby się jednocześnie łamiącymi je mordercami. To byłby jakiś obłęd i niekończący się nakaz karania śmiercią przestępcy a później kolejnych katów wykonujących prawo.

No dobra ale przecież Prawo pozwala ścigać i zabić kogoś, kto nieumyślnie spowodował czyjąś śmierć więc o co biega tym razem?

Wiecie co, myślę, że Bóg nie jest idiotą i zna swoje stworzenie.
Wie, że chęć pomszczenia kogoś jest czasem dla nas tak przemożna, że odbiera nam zdrowy rozsądek. Potrafimy się domagać surowej kary i sprawiedliwości mierzonej naszą miarą, często nieproporcjonalnie dużej do winy.
Mamy więc w Prawie Mojżeszowym przykład bożej cierpliwości do nas i zrozumienia.
Mówię tu o miastach ucieczki. Były to miejsca, w których mógł się schronić zabójca przed wściekłą i domagającą się zemsty rodziną jego ofiary.
Mowa tu jednak o śmierci, która była efektem nieszczęśliwego wypadku a nie zaplanowanym mordem.
Z jednej strony mamy zrozumienie dla pokrzywdzonej przez stratę bliskiej osoby rodziny a z drugiej dla nieszczęśnika, który czasem był po prostu w złym miejscu i czasie.

Dam wam przykład takiego niezaplanowanego zabójstwa.
Rąbiesz drewno, skupiasz się na pieńku, by trafić siekierą gdzie trzeba, robisz zamach, zamiast w pieniek trafiasz 10 cm dalej a tam stał mały syn sąsiada. Głowa roztrzaskana, mały jest trupem. Ty masz kaca do końca życia a rodzina dzieciaka domaga się najwyższej kary dla ciebie.
„Życie za życie!” – drą się.
Jesteś winny, bo przecież mogłeś bardziej uważać, nie rąbać wtedy, rąbać z mniejszym zamachem, odgrodzić płotem pieniek, by malec tam nie wlazł, zrobić 100 innych rzeczy, by nie zabić dzieciaka.

Taki człowiek mógł w czasach starożytnego Izraela uciekać do jednego z wyznaczonych miast ucieczki i tam nie można było się mścić na nim.
Wszystko o tym kiedy i za co można było karać śmiercią zabójcę jest jasno i klarownie wyłożone w Piśmie
Księga Liczb 35

 

(10) Powiedz Izraelitom, co następuje: Gdy wejdziecie przez Jordan do ziemi Kanaan, (11) wybierzcie sobie miasta, które służyć wam będą za miasta ucieczki; tam będzie mógł się schronić zabójca, który zabił drugiego nieumyślnie. (12) Miasta te będą dla was schronieniem przed mścicielem krwi, by zabójca nie poniósł śmierci, zanim nie stanie przed sądem społeczności. (13) Co do miast, które macie ustanowić, to powinniście mieć sześć miast ucieczki. (14) Trzy miasta za Jordanem i trzy w ziemi Kanaan będą służyć za miasta ucieczki. (15) Owe sześć miast winny służyć za schronienie zarówno Izraelitom, jak i obcym, oraz tym, którzy osiedlili się pośród was; tam może uciekać każdy, kto zabił drugiego nieumyślnie. (16) Jeżeli kogoś jednak tak pobił przedmiotem żelaznym, iż tamten umarł, jest zabójcą, a jako taki musi zostać zabity. (17) Gdy kogoś uderzył kamieniem, którym można zabić, i ten [uderzony] umarł, jest zabójcą i jako taki musi zostać zabity. (18) Gdyby kogoś jakimś przedmiotem drewnianym tak pobił, iż ów [człowiek] umarł, a można było tym narzędziem śmierć zadać, jest zabójcą i jako taki musi umrzeć. (19) Zabójcę winien zabić mściciel krwi; gdziekolwiek go spotka, może go zabić. (20) Gdyby ktoś drugiemu zadał cios z nienawiści albo rzucił się na niego w zbrodniczym zamiarze, tak iż tamten umarł, (21) albo gdyby w złości zadał ręką cios śmiertelny, wtedy ten, który uderzył, musi być zabity; jest bowiem zabójcą i mściciel krwi może go zabić, kiedy go spotka. (22) Gdy mu jednak zadał cios nie z nienawiści albo gdy rzucił na niego jakimkolwiek przedmiotem, ale nie w zamiarze zabicia, (23) lub też nie widząc spuścił na niego kamień, który może zabić, tak iż tamten rzeczywiście umarł, chociaż nie był mu nieprzyjazny i nie chciał mu nic złego uczynić, (24) wtedy według powyższych zasad społeczność rozstrzygnie pomiędzy zabójcą a mścicielem krwi. (25) Społeczność zabezpieczy go przed zemstą mściciela krwi i przyjmie go z powrotem do miasta ucieczki, gdzie się schronił, i będzie tam przebywał aż do śmierci arcykapłana, który jest namaszczony olejem świętym. (26) Gdy jednak zabójca opuści obręb swego miasta ucieczki, do którego się schronił, (27) i gdy go mściciel krwi spotka poza obrębem miasta ucieczki, wtedy mściciel krwi nie zaciąga winy, gdy zgładzi zabójcę. (28) Do śmierci bowiem arcykapłana winien zabójca przebywać w swoim mieście ucieczki. Natomiast po śmierci arcykapłana może wrócić do swojej dziedzicznej posiadłości. (29) Te nakazy powinny być dla was prawem po wszystkie pokolenia i na wszystkich miejscach waszego pobytu. (30) Jeżeli ktoś popełni zabójstwo, skazuje się go na śmierć na podstawie zeznań świadków; jednak zeznanie jednego świadka nie wystarczy do wydania wyroku śmierci. (31) Nie możecie przyjmować żadnego okupu za życie zabójcy, który winien jest śmierci. Musi zostać zabity. (32) Nie możecie również od tego, który się schronił do miasta ucieczki, przyjmować żadnego okupu w tym celu, by mógł wrócić przed śmiercią arcykapłana i mieszkać w [swojej] ojcowiźnie. (33) Nie będziecie bezcześcili kraju, w którym mieszkacie. Krew bezcześci ziemię i nie ma innego zadośćuczynienia za krew przelaną, jak tylko krew tego, który ją przelał. (34) Nie plamcie przeto ziemi, w której mieszkacie, pośrodku której jest również moje mieszkanie. Ja bowiem, Pan, mieszkam pośród Izraelitów.

 

 

Zauważcie, że nie ma tu mowy o skazaniu na śmierć na podstawie poszlak i bez świadków. Ciekawe patrząc na to z punktu widzenia dzisiejszego kodeksu karnego.

Wojna, walka w niej też nie jest piętnowana jako jednoznacznie zła.
Abraham był wybrańcem Boga. Zdarzyło mu się walczyć w obronie bliskich.

 

Ks. Rodzaju 14
„Wtedy wyruszył król Sodomy i królowie Gomory, Admy, Seboim i Beli, czyli Soaru i uszykowali się w dolinie Syddim do walki z nimi, (9) mianowicie z Kedorlaomerem, królem Elamu, i Tidalem, królem narodów, i Amrafelem, królem Synearu, i Ariochem, królem Ellasaru, czterech królów przeciwko pięciu. (10) A w dolinie Syddim było wiele dołów ze smołą ziemną. Toteż gdy królowie Sodomy i Gomory uciekali, wpadli tam, a pozostali uciekli w góry. (11) Wtedy zabrawszy całe mienie Sodomy i Gomory oraz wszystką ich żywność, odeszli. (12) Zabrali także Lota, bratanka Abrama, i jego dobytek i odeszli; mieszkał bowiem w Sodomie. (13) I przyszedł pewien uchodźca, i oznajmił to Abramowi Hebrajczykowi, który mieszkał w dąbrowie Amoryty imieniem Mamre, brata Eszkola i Anera, sprzymierzeńców Abrama. (14) Gdy Abram usłyszał, że bratanka jego wzięto do niewoli, uzbroił swoich trzystu osiemnastu wypróbowanych ludzi, urodzonych w jego domu i ruszył w pościg aż do Dan. (15) Potem podzieliwszy swój oddział, napadł na nich w nocy ze sługami swymi, pobił ich i ścigał aż do Choby, na północ od Damaszku. (16) Tak odzyskał cały dobytek. Również przyprowadził na powrót Lota, bratanka swego, i jego dobytek, a także kobiety i ludzi. (17) A gdy wracał po zwycięstwie nad Kedorlaomerem i królami, którzy z nim byli, wyszedł mu na spotkanie król Sodomy do doliny Szewe, doliny królewskiej. (18) Melchisedek zaś, król Salemu, wyniósł chleb i wino. A był on kapłanem Boga Najwyższego. (19) I błogosławił mu, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, stworzyciela nieba i ziemi! (20) I niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który wydał nieprzyjaciół twoich w ręce twoje! A Abram dał mu dziesięcinę ze wszystkiego. „

 

 

Skoro kapłan Boga Najwyższego mu błogosławi plus  to jak ta sytuacja jest przedstawiona to chyba jest oczywiste, że walka w obronie krewnych była dobra w oczach Boga.
Całkowitym pomyleniem pojęć i obowiązków jakie mamy wobec bliskich jest brak ich obrony, zadbania o bezpieczeństwo a gdy trzeba walki o ich wolność jest zasłanianie własnego tchórzostwa, egoizmu i lenistwa wersetami o nadstawianiu drugiego policzka.
A nadstawiajże sobie ile chcesz własną gębę do obicia!
Nikt ci tego nie broni ale gdy ktoś chce skrzywdzić słabszego, nie mówię już nawet o takiej sytuacji gdy ofiarą ma być dziecko, to łap co masz pod ręką i broń.
Taki Abraham, Gedeon czy Dawid nie stosowali proszenia i płaczu jako sposobu na pokonanie wrogów.

Dwa fragmenty Pisma zawsze mi w głowie kołaczą gdy rozmowa schodzi na nieużywanie siły.
Pierwszy mówi jak bardzo mąż powinien się angażować w zapewnienie bezpieczeństwa żony.
Efezjan 5,25

„Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, „

On nie zrobił tego w przenośni i to go bolało!
Drugi to Koheleta 3,1-8

„Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę: (2) Jest czas rodzenia i czas umierania; jest czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono. (3) Jest czas zabijania i czas leczenia; jest czas burzenia i czas budowania. (4) Jest czas płaczu i czas śmiechu; jest czas narzekania i czas pląsów. (5) Jest czas rozrzucania kamieni i czas zbierania kamieni; jest czas pieszczot i czas wstrzymywania się od pieszczot. (6) Jest czas szukania i czas gubienia; jest czas przechowywania i czas odrzucania. (7) Jest czas rozdzierania i czas zszywania; jest czas milczenia i czas mówienia. (8) Jest czas miłowania i czas nienawidzenia; jest czas wojny i czas pokoju. „

 

 

Gdyby Bóg oczekiwał od nas pacyfizmu to po kiego grzyba jego bohaterowie prowadzą wojny?
Dlaczego oskarża Dawida jedynie o śmierć Uriasza Hetyty, męża Batszeby?
Dlaczego Jozue rozmawia z pewnym gościem nie będącym człowiekiem, który przedstawia się mu jako wódz wojsk Pana (Jozuego 13,15)?
Dlaczego aniołowie jako wojownicy pojawiają się na kartach Biblii i nawet mieszają w ludzkie wojny, Bóg nazywa siebie Panem Zastępów?

Że co?
Że to Stary Testament a w Nowym jest inaczej?

No to popatrzmy.
Jezus nigdy nie potępia żołnierza i nie mówi mu by przestał nim być, przestał walczyć.
Ba, chwali setnika tak jak chyba każdy chciałby być z Jego ust pochwalony.
Łukasza 7,9 „Powiadam wam, nawet w Izraelu tak wielkiej wiary nie znalazłem „

Nie widzę też by specjalnie potępił Piotra za użycie miecza na Golgocie.
Tak wiem, że powiedział

 

„I zaraz przystąpił do Jezusa, i rzekł: Bądź pozdrowiony, Mistrzu! I pocałował go. (50) A Jezus rzekł do niego: Przyjacielu, po co przychodzisz? Wtedy podeszli bliżej, rzucili się na Jezusa i pochwycili go. (51) I oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza swego, uderzył sługę arcykapłana i uciął mu ucho. (52) Wtedy rzecze mu Jezus: Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną. (53) Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów? (54) Ale jak by wtedy wypełniły się Pisma, że tak się stać musi? (55) W tej godzinie rzekł Jezus do tłumu: Jak na zbójcę wyszliście z mieczami i kijami, aby mnie pochwycić; codziennie siadywałem w świątyni i nauczałem, a nie pojmaliście mnie. (56) Ale to wszystko się stało, aby się wypełniły Pisma prorockie. Wtedy wszyscy uczniowie go opuścili i uciekli. „ Mateusz 26,48-56

 

 

Zauważcie jednak, że Piotr użył go w złym czasie, gdy kompletnie było to nie na miejscu.
Nie zabronił jednak brać im mieczy do obrony a nawet powiedział coś takiego

 

”I rzekł do nich: Gdy was posłałem bez trzosa, bez torby, bez sandałów, czy brakowało wam czegoś? A oni na to: Niczego. On zaś rzekł do nich: Lecz teraz, kto ma trzos, niech go weźmie, podobnie i torbę, a kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi. Albowiem mówię wam, iż musi się wypełnić na mnie to, co napisano: Do przestępców był zaliczony; to bowiem, co o mnie napisano, spełnia się. Oni zaś rzekli: Panie, oto tutaj dwa miecze. A On na to: Wystarczy. I wyszedłszy, udał się według zwyczaju na Górę Oliwną; poszli też z nim uczniowie. „ Łukasza 22, 35-39

 

Czym innym jest nie panowanie nad sobą, które kończy się rękoczynami, udowadnianie racji przemocą a czym innym bycie uzbrojonym i gotowym do obrony.
Uzbrojonym tak w tę zbroję, o której pisałam TU jak i miecz z tych , które nosili Gedeon, Dawid i o którym wspomina Jezus w Łukasza 22,36.
Każdy z nas może ze swoim życiem zrobić co chce. Może je oddać bez obrony i podłożyć się atakującym, może iść za kogoś na śmierć.
Jego życie – jego wybór.

Jeżeli jednak mamy kogoś za kogo jesteśmy odpowiedzialni, czy to dziecko, współmałżonka, staruszków rodziców, przyjaciela, to trzeba podciągnąć portki, zacisnąć pas i przypiąć kaburę.
Czasem przeciwstawianie się złu to mówienie tego co się myśli, bronienie otwarcie wartości, które są niepoprawne politycznie.
Czasem będzie to ujawnienie poglądów, które są pod prąd i za które można mieć nieprzyjemności.
Czasem tylko tyle.

Będą jednak sytuacje gdy trzeba będzie podejść do kopanego na ulicy człowieka i osłonić go. Frajerstwem jest tu uznanie za wyczyn podejście tam tylko po to, by ładnie prosić napastników by przestali.

 


Chcesz powstrzymać ciosy musisz albo je zablokować albo unieszkodliwić zadającego je.


 

 

Nie widzę w Biblii by ludzie, którzy wierzą Bogu wywoływali rewolucje i awantury.
Widzę za to ludzi, którzy umieją się bronić, nie dają się zastraszyć, nawet gdy przychodzi płacić wysoką cenę za poglądy nie po myśli aktualnie panującej mody.

Owcami to jesteśmy dla Pana, który jest naszym Pasterzem.
Dla tych stojących po ciemnej stronie mocy jesteśmy uzbrojonymi po zęby – jak zaleca list do Efezjan – wojownikami ale i ludźmi, którzy staną w obronie słabszych, rodziny, bliskich tak jak robili to ci opisani w Biblii.
Nie ma czegoś takiego jak Stary i Nowy Testament uczący różnych rzeczy, praw i sposobów życia.
Jezus nie uczył inaczej, Bóg nie przestał nagle być Panem Zastępów.

No i na koniec jeszcze raz powtórzę „ jest czas wojny i czas pokoju”.
Jak myślicie w jaki czas wchodzimy?
W jakim czasie żyją chrześcijanie w Indiach, Pakistanie, na Bliskim Wschodzie?
W jakim stanie mamy zbroję?
Umiemy się bronić?
Mamy dość odwagi, by głośno bronić tego co dla nas ważne w prawie, zwyczajach i szeroko pojętej kulturze?
Wiemy jak zablokować uderzenie?

Nadstawiać mogę swój policzek do bicia ale muszę umieć bronić tych, za których jestem odpowiedzialna.
Bronić w każdy możliwy sposób.
To także moja odpowiedzialność przed Bogiem i z tego mnie rozliczy.

 


Pacyfizm i neutralność chrześcijańskie kończą się  gdy zagrożony jest brat, siostra, słabszy.


 

 

 

Beata

 

 

6 komentarzy

  • Gerald 19 grudnia 2015 at 17:11

    „Pacyfizm i neutralność chrześcijańskie kończą się gdy zagrożony jest brat, siostra, słabszy.”

    Ciekawe co na to Apostołowie, ciekawe co na to setki, tysiące pierwszych chrześcijan, którzy dali się zabijać nie stawiając oporu złemu czyli robiąc to o co prosił Jezus i co powtarzał Paweł.

    Mamy może jakieś przykłady z życia pierwszych chrześcijan na podstawie których można wyciągnąć wnioski, że bronili zbrojnie swoich braci, sióstr, słabszych gdy ci byli zagrożeni? Pierwsze kościoły walczyły z prześladowcami?

    Reply
  • Podkop 20 grudnia 2015 at 13:01

    „Pacyfizm i neutralność chrześcijańskie kończą się gdy zagrożony jest brat, siostra, słabszy.”
    Ciekawe co na to Apostołowie, ciekawe co na to setki, tysiące pierwszych chrześcijan, którzy dali się zabijać nie stawiając oporu złemu czyli robiąc to o co prosił Jezus i co powtarzał Paweł.

     

    Czytałeś co powiedział Jezus o kupnie miecza?
    Piotr nosił drewniany mieczyk?
    Korneliusz był dowódcą papierowych żołnierzyków Dz 10,22 „A oni odpowiedzieli: Setnik Korneliusz, człowiek sprawiedliwy i bogobojny, o czym zaświadczyć może cała ludność żydowska, otrzymał polecenie od anioła świętego, aby cię wezwał do swego domu i wysłuchał tego, co mu powiesz. „?

    Setnik pochwalony przez Jezusa bawił się w wojnę na playstation, Gedeon był zbirem a Dawid zbrodniarzem?
    Jozue to kompletnie nie kumał, że ma wejść do Ziemi Obiecanej prosząc i podkładając się wrogom a Abraham ten bezbożnik jeden, bezczelnie odbijał jeńców itd, itp.

     

    Jan Chrzciciel nauczał tak „Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. (10) Pytały go tłumy: Cóż więc mamy czynić? (11) On im odpowiadał: Kto ma dwie suknie, niech [jedną] da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni. (12) Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali go: Nauczycielu, co mamy czynić? (13) On im odpowiadał: Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono. (14) Pytali go też i żołnierze: A my, co mamy czynić? On im odpowiadał: Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie. ” Łukasza 3

    Widzisz tu namawianie kogoś do zmiany fachu?
    Sądzisz, że Jan Chrzciciel nie rozumiał czego oczekuje Bóg od nas?

     

    Zacytuję siebie
    Pisząc „O rycerzu, zbroi i zakutym łbie„ to zdanie mogę zacytować jako podsumowanie, po co chrześcijaninowi zbroja, o której mowa w Liście do Efezjan „Upraszczając maksymalnie: mamy wroga, który używając autorytetów moralnych wciska nam kit.”

    Przeczytaj tekst Pisma bez szablonu co i jak możesz/musisz rozumieć. Ot tak zwyczajnie, czytaj tekst ze zrozumienie, z kontekstem i…skoro Bóg jest Bogiem to sam sobie nie przeczy i nie mówi raz tak raz siak.

    Mamy może jakieś przykłady z życia pierwszych chrześcijan na podstawie których można wyciągnąć wnioski, że bronili zbrojnie swoich braci, sióstr, słabszych gdy ci byli zagrożeni? Pierwsze kościoły walczyły z prześladowcami?

     

    A może jakiś przykład z Biblii, że masz nie bronić słabszych, byle nie ubrudzić rąk?
    Ze swoim życiem rób co chcesz ale patrzenie z założonymi rękoma, gdy ktoś krzywdzi słabych, to nie to czego uczy Biblia.
    Ludzie ufający Bogu, temu z kart Biblii, nosili broń, walczyli, bronili się. Tak ci ze Starego jak i Nowego Testamentu.
    Później również…i wiesz co…całkowicie bez złośliwości to powiem ale ci tzw. „pierwsi chrześcijanie” byli tacy sami jak my. Byli skłóceni, potrafili się zwalczać i czepiali swoich interpretacji jakiegoś szczególiku z Pisma jako tego najważniejszego, dającego jedyne prawdziwe rozumienie. Odstawiali Sodomę i Gomorę jak ci z Koryntu. Nie brałabym ich za przykład, raczej jako okazy do nauki, dokąd takie afery prowadzą.
    Kościół ( jako suma denominacji wszelakich) przez swoje dwa tysiąclecia odlatywał czasem w takie absurdy, że raz budzi to grozę a czasem śmiech.
    Chcesz wiedzieć co Bóg myśli pytaj jego, czytaj Pismo, popytaj ludzi, których szanujesz i wyciągnij własne wnioski.
    Sprawdź sam ile kitu jest w tym pacyfizmie i braku wojny, walki czy obrony rzekomo nakazanym przez Boga.

    Zerknij też np do:
    Tertuliana (II w) „Apologetyk” XLII,3 „Spotykamy się razem z wami na okrętach, razem odbywamy służbę, razem uprawiamy role i razem prowadzimy handel_ wojskową,”
    Euzebiusza „Historii kościelnej” (o wydarzeniach z połowy II w) V,5 „Wieść niesie, że brat tegoż Antonina, Marcus Aurelius i w chwili, kiedy stawał do bitwy z Germanami I Sarmatami,* z miejsca ruszyć nie mógł, ponieważ pragnienie osłabiło wojsko jego. Wówczas żołnierze tak zwanej legji meliteńskiej, którą wiara od onych czasów zachowała aż do dni naszych, już
    ustawieni w szyku bojowym przeciwko nieprzyjacielowi, padii na kolana, jak to zazwyczaj czynimy przy modlitwach
    naszych, i zwrócili się do Boga z błaganiem Już na ten widok zdziwienie ogarnęło nieprzyjaciół, lecz równocześnie
    prawie zdarzyła się, jak niosą wieści, rzecz jeszcze dziwniejsza. Nawałnica zmusiła wrogów do ucieczki i sprawiła
    wśród nich spustoszenie, deszcz natomiast rzęsisty orzeźwi! wojsko tych, którzy wzywali pomocy bożej, a którzy wszyscy
    przed chwilą mieli zginąć z pragnienia. O zdarzeniu tem opowiadają obcy wierze naszej autorzy, którzy się zajmowali historją owych czasów, jak również i nasi pisarze. Przecie historycy pogańscy, nie mając zrozumienia dla wiary, przytaczają sam fakt cudowny, ale nie mówią o tem, że to był skutek modlitwy ”

    Przygotuje odcinek o wojnie, walce i obronie „Historii chrześcijaństwa” na Podkop

    Reply
    • Gerald 20 grudnia 2015 at 19:14

      „Przeczytaj tekst Pisma bez szablonu co i jak możesz/musisz rozumieć. Ot tak zwyczajnie, czytaj tekst ze zrozumienie, z kontekstem i…skoro Bóg jest Bogiem to sam sobie nie przeczy i nie mówi raz tak raz siak.”

      Dobrze wiesz, że to jest niemożliwe. Gdyby to było takie proste, czyli wystarczyłoby czytać tekst jak proponujesz to nie byłoby tylu interpretacji i nieporozumień. Większość o tym mówi i większość widzi wszystko inaczej;)
      Żyjemy, gdzie żyjemy i czytamy, jak czytamy i interpretujemy też na podstawie jakiś doświadczeń, indoktrynacji i takich tam. To tylko nam się zdaje, że czytamy ze zrozumieniem i w kontekście.
      Ty widzisz w Piśmie to co widzisz i to co potwierdza Twoją teorię, a ja widzę to zupełnie inaczej.
      Bóg w ST kazał, powtórzę, kazał i żądał od Izraelitów wycinania całych narodów, łącznie z ich bydłem, czy czymś tam.
      Ja nie twierdzę, że Bóg sobie przeczy, ja twierdzę, że Bóg powoli doprowadzał/a naród wybrany do doskonałości i to co było dobre i potrzebne w ST przestało być potrzebne wraz ze śmiercią Jezusa.
      Czym dla mnie jest poświęcenie Jezusa? Obietnicą zbawienia. Obietnicą zbawienia, zbawienia po śmierci;)
      Paweł nie mógł się doczekać, kiedy go w końcu stąd zabiorą, ale uważał, że Bóg uważa, że przez chwilę był potrzebny bardziej tutaj dla głoszenia Ewangelii niż tam, gdzie chciał iść.

      „A może jakiś przykład z Biblii, że masz nie bronić słabszych, byle nie ubrudzić rąk?
      Ze swoim życiem rób co chcesz ale patrzenie z założonymi rękoma, gdy ktoś krzywdzi słabych, to nie to czego uczy Biblia.”

      Ja pytałem czy znasz może jakieś przykłady, że pierwsi chrześcijanie „brudzili” sobie ręce obroną czegokolwiek? Taki Szczepan, co czytamy w Dziejach dał się ukamienować na śmierć, zdaję się. Czy go ktoś bronił? Walczyli za niego? Nie zauważyłem.
      Biblia uczy, NT uczy miłości do bliźniego i miłości nieprzyjaciół. Nie tylko mamy nie nienawidzić nieprzyjaciół, ale nawet im błogosławić.
      Jak miłość pogodzić z zabijaniem?
      Fakt można kogoś zabić z miłości.

      Nie chce mi się sprzeczać w sumie bo i tak pewnie zdania nie zmienimy, ale jak dla mnie obrona tego wszystkiego co tutaj mamy czyli rodziny, słabszych czy czego tam, wiąże się ze strachem. Ze strachem o coś tam. Bo czemu masz bronić życia swojej rodziny skoro obietnicą jest życie wieczne? Co Jan pisał o lęku w swoich listach?
      Nazwiesz mnie tchórzem i ciapą bo w to wierzę? Wierzę w to, że mamy obiecane coś o niebo lepszego niż tutaj.
      Nazwiesz mnie frajerem bo zamiast podejść do ludzi bijących słabszego i powiedzieć, narażając się na śmieszność i kpiny i pewnie coś gorszego, nie wyciągnę kałacha i ich nie rozwalę?
      Heh
      No to jestem frajerem, tchórzem i ciapą;)
      Słyszałaś pewnie przygodę Huberta, który będąc atakowanym, zaczął wzywać imienia Jezusa i tak tym rozbawił zapewne napastników, że sobie odpuścili.
      Był ciapą czy miał wiarę?
      No dobrze.
      Ja wierzę, że Jezus przyszedł po to, aby nas uwolnić od tych wszystkich obaw o swoje i nieswoje życie.
      Jako chrześcijanie po prostu mamy obietnicę. Obietnicę zbawienia.
      Ja wierzę, że ja i moja rodzina będziemy zbawieni więc czego się bać i czego bronić?
      I wierzę ponadto, że chrześcijanin ma być inny niż inni
      Zachowując się jak wszyscy normalni ludzie, broniący wszystkiego co należy czym się od nich różnię?;)

      A propos słabszych

      10 skinów kopie staruszka.
      Wpada chrześcijanin Gerald, rozwala wszystkich, mózgi fruwają, krew się leje jak u Tarantino, ręce wyrywane z płucami itp itd.
      Staruszek przeżył i mówi.
      Dziękuję ci dobry człowieku, Gerald czuje się dumny, no, może nie dumny, ale spełniony, spełniony został obowiązek nie bycia ciapą i frajerem i walki ze złem bo przecież:
      „Pacyfizm i neutralność chrześcijańskie kończą się gdy zagrożony jest brat, siostra, słabszy.”

      Za 3 lata czyta w gazecie, że znaleziono po latach poszukiwań zbrodniarza nazistowskiego i widzi zdjęcie staruszka, którego uratował:)
      Ups
      Wiem, wiem, oklepane, ale……;)

      A z tym się w pełni zgodzę:
      „Ze swoim życiem rób co chcesz”

      I tak też zrobię, mam nadzieję

      P.S. Aha, ja to:
      „Pisząc „O rycerzu, zbroi i zakutym łbie„ to zdanie mogę zacytować jako podsumowanie, po co chrześcijaninowi zbroja, o której mowa w Liście do Efezjan „Upraszczając maksymalnie: mamy wroga, który używając autorytetów moralnych wciska nam kit”

      czyli zbroję, widzę, nie do walki z ludźmi wciskającymi nam kit, ale do walki ze swoimi słabościami, aby się jakoś tam udoskonalać z pomocą Ducha Świętego

      Reply
  • Podkop 20 grudnia 2015 at 21:37

    „Przeczytaj tekst Pisma bez szablonu co i jak możesz/musisz rozumieć. Ot tak zwyczajnie, czytaj tekst ze zrozumienie, z kontekstem i…skoro Bóg jest Bogiem to sam sobie nie przeczy i nie mówi raz tak raz siak.”

    Dobrze wiesz, że to jest niemożliwe. Gdyby to było takie proste, czyli wystarczyłoby czytać tekst jak proponujesz to nie byłoby tylu interpretacji i nieporozumień. Większość o tym mówi i większość widzi wszystko inaczej;)

    Gerald to jest prostsze niż myślisz. Sam tekst a jego interpretacja to dwie różne sprawy. Słowa mają swoje znaczenie – słownikowe nie prywatnie nadane. Zebrane w zdania przekazują treść.
    Wielość interpretacji powstała z powodu nadawania jakimś fragmentom tekstu znaczenia nadrzędnego przy jednoczesnym umniejszaniu lub ignorowaniu innych.
    Jeżeli chcesz poznać obraz najbardziej zbliżony do prawdziwego jaki tekst przekazuje, nie ignorujesz fragmentów nie pasujących do jakiejś tam z góry przyjętej tezy.
    To jest już trudniejsze, bo burzy schematy jakie mamy w głowach i zmusza do zmiany myślenia o wielu sprawach, wartościach.

    Ty widzisz w Piśmie to co widzisz i to co potwierdza Twoją teorię, a ja widzę to zupełnie inaczej.

    Nie szukam w Biblii potwierdzenia jakichś tam moich teorii. Ono burzy wiele z tego obrazu świata i chociażby sprawiedliwości jaki miałam w głowie.
    To często boli ale albo szukasz odpowiedzi, albo powtarzasz czyjeś odpowiedzi jako własne bojąc się , że raz zburzony obraz Boga, prawa, sprawiedliwości pozbawi cię ułudy tego, że idziesz dobrą drogą. Ułudy, bo nie szukasz jej sam a jedynie naśladujesz czyjąś.

    Bóg w ST kazał, powtórzę, kazał i żądał od Izraelitów wycinania całych narodów, łącznie z ich bydłem, czy czymś tam.
    Ja nie twierdzę, że Bóg sobie przeczy, ja twierdzę, że Bóg powoli doprowadzał/a naród wybrany do doskonałości i to co było dobre i potrzebne w ST przestało być potrzebne wraz ze śmiercią Jezusa
    .

    Poważnie uważasz, że Izrael doszedł do jakiejś tam doskonałości w dziejach?
    W którym momencie Jezus spotkał ten doskonały Izrael na ziemi?
    Wiesz co było dobre w w tej części Biblii, którą nazywamy Starym Testamentem?
    Bez niej Jezus nie jest tym za kogo się podawał, Bóg nie jest tym o kim mówi Jezus – bo to masz w ST, masa proroctw idzie do kosza – bo już nie są potrzebne według ciebie, nawet te mówiące o czasach końca, nie mamy bladego pojęcia czego Bóg od nas oczekuje – bo o tym mowa w ST, o tym mówili Jego ludzie, tego nauczał Jezus, itd.

    Czym dla mnie jest poświęcenie Jezusa? Obietnicą zbawienia. Obietnicą zbawienia, zbawienia po śmierci;)

    A co jest tematem naszej rozmowy?
    Zbawienie lub to czy ludzie Boga mogą się bronić przed przemocą?
    Według mnie to drugie i wolałabym byś na tym się skupił, nie uciekał w inne wątki.

    Ja pytałem czy znasz może jakieś przykłady, że pierwsi chrześcijanie „brudzili” sobie ręce obroną czegokolwiek? Taki Szczepan, co czytamy w Dziejach dał się ukamienować na śmierć, zdaję się. Czy go ktoś bronił? Walczyli za niego? Nie zauważyłem.

    Dałam ci przykłady z Pisma, dałam z pierwszych chrześcijan.
    Dlaczego je ignorujesz?
    Rozumiem, że burzą one twój obraz Boga, prawa, chrześcijaństwa…

    Biblia uczy, NT uczy miłości do bliźniego i miłości nieprzyjaciół. Nie tylko mamy nie nienawidzić nieprzyjaciół, ale nawet im błogosławić.
    Jak miłość pogodzić z zabijaniem?
    Fakt można kogoś zabić z miłości.

    Bóg kocha ludzi czy ich nienawidzi?
    Chcesz sprowadzić rozmowę do poziomu absurdu?
    Skoro są choroby i śmierć, nieszczęścia – to jak Bóg może być dobry?
    Właśnie o takim uciekaniu od myślenia i zakładaniu sobie klapek przez pewne wersety mówiłam na początku wpisu.
    Jest miłość, miłosierdzie ale i sprawiedliwość.
    Czasem miłosierdzie wobec przestępcy jest okrucieństwem wobec ofiary.
    To właśnie dlatego masz Prawo Boże – zapisane w niepotrzebnej według ciebie i przeterminowanej części Biblii. Ono daje nam przykład jak pewne sprawy oceniać, jakie niosą zagrożenia itd.
    Jak chcesz miłość do własnych wierzących dzieci wytłumaczyć tym, że nie będziesz ich chronić?

    Nie chce mi się sprzeczać w sumie bo i tak pewnie zdania nie zmienimy, ale jak dla mnie obrona tego wszystkiego co tutaj mamy czyli rodziny, słabszych czy czego tam, wiąże się ze strachem. Ze strachem o coś tam. Bo czemu masz bronić życia swojej rodziny skoro obietnicą jest życie wieczne?

    Bo jesteś za nich odpowiedzialny, bo mąż ma tak dbać o żonę, że jest gotów za nią umrzeć, bo przykłady tego jak mamy dbać o rodzinę, bliskich i jak ich chronić mamy w Biblii – tej części, którą tak sobie uznałeś za już nieistotną.
    Nigdzie Bóg nie pozwolił nam na taką arogancje wobec potrzeb i bezpieczeństwa innych.

    Nazwiesz mnie frajerem bo zamiast podejść do ludzi bijących słabszego i powiedzieć, narażając się na śmieszność i kpiny i pewnie coś gorszego, nie wyciągnę kałacha i ich nie rozwalę?

    Pokaż mi gdzie ja napisałam o wyciąganiu kałacha?
    Wiesz czym jest użycie siły stosowne do potrzeb?
    Pisałam na przykład o zablokowaniu ciosu, o unieszkodliwieniu przeciwnika. Do tego wystarcza trochę odwagi i umiejętności, nie trzeba być od razu Brucem Lee.
    Zablokować to nie to samo co zabić. Unieszkodliwić nie znaczy rozwalić komuś głowę.
    Zastanawiam się dlaczego tego nie widzisz?
    Chcesz przerysować moje rzekome stanowisko tak, by łatwiej było ci odrzucić nawet myśl, że może warto sprawie przyglądnąć się jeszcze raz?

    Słyszałaś pewnie przygodę Huberta, który będąc atakowanym, zaczął wzywać imienia Jezusa i tak tym rozbawił zapewne napastników, że sobie odpuścili.
    Był ciapą czy miał wiarę?

    Napisałam „Każdy z nas może ze swoim życiem zrobić co chce. Może je oddać bez obrony i podłożyć się atakującym, może iść za kogoś na śmierć.
    Jego życie – jego wybór.”

    I wierzę ponadto, że chrześcijanin ma być inny niż inni
    Zachowując się jak wszyscy normalni ludzie, broniący wszystkiego co należy czym się od nich różnię?;)

    Wszyscy inni/normalni twoim zdaniem bronią prawdy, dbają o prawa sierot, wdów i słabszych jak nakazuje Biblia – kurcze, to znowu w tej przeterminowanej części 😉 ?

    Czym różnisz się od obojętnego na krzywdę dzisiejszego społeczeństwa swoim niereagowaniem?
    To się nazywa „znieczulica”. Podobno jest powszechna, stała się normą społeczeństwa, w którym żyjemy – zajętego tylko sobą, egoistycznego.

    A propos słabszych
    10 skinów kopie staruszka.
    Wpada chrześcijanin Gerald, rozwala wszystkich, mózgi fruwają, krew się leje jak u Tarantino, ręce wyrywane z płucami itp itd.
    Staruszek przeżył i mówi.
    Dziękuję ci dobry człowieku, Gerald czuje się dumny, no, może nie dumny, ale spełniony, spełniony został obowiązek nie bycia ciapą i frajerem i walki ze złem bo przecież:
    „Pacyfizm i neutralność chrześcijańskie kończą się gdy zagrożony jest brat, siostra, słabszy.”

    Za 3 lata czyta w gazecie, że znaleziono po latach poszukiwań zbrodniarza nazistowskiego i widzi zdjęcie staruszka, którego uratował:)
    Ups
    Wiem, wiem, oklepane, ale……;)

    Nie oklepane a jedynie świadczące – bez urazy – że kompletnie nie rozumiesz czym jest sprawiedliwość, miłość bliźniego.

    Skini nie są tu wykonawcami prawa tylko bandziorami.
    Staruszek jest słabszym i bitym – ofiarą.
    Sprawiedliwość nakazuje pomóc słabszemu i ukarać napastników. To kim jest ich ofiara nie ma tu nic do rzeczy.
    Staruszek odpowie za swoje zbrodnie przed sądem. To on zasądzi mu wyrok i karę.
    Kopniaki skinów nie są sądem.
    Oni dostaną wyrok za napaść na człowieka.
    Ty nie jesteś sędzią. Skoro możesz przerwać to masakrowanie starca masz to zrobić. I znowu nie staraj się ośmieszyć tego, że masz bronić słabszych tekstami o Tarantino.
    Powiem więcej, jako chrześcijanin, który nie uważa siebie za sędziego świata i ma nie nienawidzić wrogów masz obronić tego starca nawet wtedy gdy będziesz wiedział, że jest on zbrodniarzem.
    Zastosujesz tylko tyle siły ile będzie trzeba do tego tak, by nie czuć dumy i spełnienia, że wszystkich rozniosłeś.
    Wiem to jest trudne, bo nie można dać się ponieść złości, nienawiści ani przejść obojętnie…bo miłość bliźniego nie pozwala nam patrzeć bez reakcji na takie katowanie 😉

    Ups… z powodu miłości bliźniego i jeszcze na dokładkę nieprzyjaciela, nie pozwolisz skatować starego zbrodniarza.

    P.S. Aha, ja to:
    „Pisząc „O rycerzu, zbroi i zakutym łbie„ to zdanie mogę zacytować jako podsumowanie, po co chrześcijaninowi zbroja, o której mowa w Liście do Efezjan „Upraszczając maksymalnie: mamy wroga, który używając autorytetów moralnych wciska nam kit”

    czyli zbroję, widzę, nie do walki z ludźmi wciskającymi nam kit, ale do walki ze swoimi słabościami, aby się jakoś tam udoskonalać z pomocą Ducha Świętego

    Problem w tym, że tekst pisze jasno, czarno na białym, kto jest wrogiem z powodu, którego zakładamy zbroję i nie są to nasze słabości.
    To twoja fantazja.
    To nie jest nawet interpretacja tekstu. Tu można gdybać czy Władze i Zwierzchności to tylko osobowe byty, czy tylko instytucje i organizacje mające autorytet, ewentualnie jedno i drugie.
    To jest interpretacja.

    Nadal zachęcam cie do przeczytania Biblii – całej – czytając tekst, w razie potrzeby sięgnij po słownik ale odsuń swoje interpretacje i fantazje na temat tego co on rzekomo zawiera.

    Reply
  • robot 20 grudnia 2015 at 21:50

    „Mamy może jakieś przykłady z życia pierwszych chrześcijan na podstawie których można wyciągnąć wnioski”
    Wiesz, że nie mamy przykładów w NT o tym że pierwsi chrześcijanie sikali.
    Dziwne co nie?
    Wiesz kierowanie się pierwszymi chrześcijanami to trochę karkołomne zadanie. Szczególnie jeśli spojrzysz na ludzi w Jerozolimie.
    Tak im się spodobały eksperymenty ekonomiczne, że parę lat później świeżo nawróceni poganie musieli ich utrzymywać bo by z głodu poumierali.

    Jeśli jesteś przeciwny walce z nieprzyjacielem, wrogiem czy jak go tam nazwiemy, to rozumiem że w momencie jak nakryjesz złodzieja w domu to jeszcze mu pomożesz się pakować? Na policje też nie pójdziesz bo Jezus powiedział, że masz mu jeszcze drugą szatę oddać.

    Fajnie się mówi o braku obrony, powiedz to może ludziom w Iraku i Syrii, gdzie ISIS nabija chrześcijan na pale i ich krzyżuje.
    Ej chłopaki nie brońcie się, tylko zanim was zabijemy zobaczycie jak gwałcimy wasz córki i żony.

    Jeśli Bóg w ST jest tym samym Bogiem co w NT, to po co miałby się powtarzać.
    Masz ST zobacz jak wtedy Bóg podchodził do spraw walki, obrony kraju i spraw ogólno-militarnych.

    Skoro Bóg jest przeciwny broni, to dlaczego Jezus pozwolił nosić broń Piotrowi?
    Zobacz, że on go nie strofował za to że broń nosił, za to że jej użył, tylko za to kiedy jej użył.

    „Jak miłość pogodzić z zabijaniem?”
    Jedno z przykazań mówi nie morduj.

    Był mściciel krwi w ST, jak wytłumaczysz to co on miał robić?

    Reply
  • Podkop 20 lipca 2017 at 14:13

    Bóg nie pozwala mordować, ale zabija sam a czasem nawet nakazywał zabijać, nie zabrania tez się bronić. Zabrania bestialstwa i okrucieństwa. Bóg jest miłosierny i sprawiedliwy.
    Bez sprawiedliwości nie byłby Bogiem.
    Chyba pomyliłeś Boga Biblii z hipisem mówiącym o miłości i pokoju za wszelką cenę.

    Reply

Leave a Comment