Podstawowe pojęcia. Kościół.

Kościół to jedno z podstawowych pojęć związanych z chrześcijaństwem. Jest tak częste w użyciu, że praktycznie nie wiadomo co za treść kryje, w swoim pierwotnym biblijnym znaczeniu.
Samo słowo „kościół” w języku polskim jest bardzo pojemne.

Sięgnę do SJP PWN, który definiuje je tak:

 

Kościół
1. wspólnota ludzi jednego wyznania, zwłaszcza wspólnota chrześcijańska;
2. budynek, miejsce modlitwy chrześcijan;
3. instytucja kościelna reprezentowana przez duchownych.

 

 

 

Dwa z tych znaczeń od razu mogę uznać, za nieinteresujące mnie w tym rozważaniu.

Pierwsze budynki, które pełniły role dzisiejszych kościołów czyli były przeznaczone na odprawianie obrzędów, kultu itp. w których mieli się spotykać chrześcijanie powstały w IV wieku.
Jak każda inna religia z woli cesarzy rzymskich chrześcijaństwo miało mieć swoje świątynie i nie odstawać, nie być gorsze w ich rozumieniu.
Dobra, ale to temat na Podkop – pierwsze budowane kościoły i powody ich powstania.
Z Biblią takie miejsca nie mają nic wspólnego.
Jezus ani pierwsi uczniowie, ani ci naśladowcy Jezusa, którym przyszło żyć ponad trzy stulecia po nich nie mieli takich świątyń czy specjalnych budynków. Spotykali się tam gdzie było miejsce i bezpiecznie.
Świątynia zaś rozumiana jako miejsce szczególne na spotkanie z Bogiem, oddawanie Mu czci i sprawowanie kultu łącznie z ofiarami – jak mówi Pismo – była tylko jedna i stała w Jerozolimie. Po 70 roku n.e. nie zostało z niej praktycznie nic.
Temat świątyni został niejako przez Boga zamknięty.
Kapłani nie mieli nic do roboty – nie było jedynego miejsca gdzie należy i można składać Bogu ofiary, obchodzić huczne święta.

W IV wieku poza budynkami kościelnymi zaczął się kształtować także kościół jako instytucja.
Skoro istnieje się w sumie dzięki łasce cesarza rzymskiego dobrze na wzór rzymski funkcjonować – tak powstał kościół jako instytucja, mający swoich urzędników i majątek, prawo i podatki.
Ten rodzaj kościoła też mnie w tej chwili nie interesuje, bo z Biblią nie ma nic wspólnego choćby nie wiem jak ładnie i zagmatwanie ktoś chciał to połączyć.
Jezus urzędników nie ustanowił, podatków nie nakładał i nikogo nie mianował.
Tak, nie mianował – bo chociaż byli w tym biblijnym kościele ludzie zajmujący się różnymi sprawami od głoszenia Ewangelii, przez nauczanie o Bogu, zakładanie nowych wspólnot po opiekę nad potrzebującymi, to zajmowali się tym nie z nadania jakiejś władzy świeckiej czy władzy duchownej. Władza duchowa –  brzmi dość bluźnierczo, gdy się przyglądnąć temu terminowi.

 

 

Interesuje mnie dzisiaj trzecie znaczenie słowa kościół jakie mamy w języku polskim czyli wspólnota ludzi wierzących, chrześcijan.

 

 

W Biblii podstawowym słowem dla kościoła jest ekklésia – zgromadzenie, wspólnota.
Konkretniej definiując to słowo trzeba powiedzieć, że chodzi o zgromadzenie ludzi w miejscu publicznym celem rozważenia czegoś.
Tego słowa używa Jezus w Mateuszu 16,18

 

„A Ja ci też powiadam, żeś ty jest Piotr; a na tej opoce zbuduję kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go:”

 

 

O takim zgromadzeniu jest mowa i w Mateuszu 18,15-17 chociaż w polskich tłumaczeniach często wstawia się tu słowo zbór

 

 

„A jeźliby zgrzeszył przeciwko tobie brat twój, idź, strofuj go między tobą i onym samym: jeźli cię usłucha, pozyskałeś brata twego. Ale jeźli cię nie usłucha, przybierz do siebie jeszcze jednego albo dwóch, aby w uściech dwóch albo trzech świadków stanęło każde słowo. A jeźliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi; a jeźliby zboru nie usłuchał, niech ci będzie jako poganin i celnik.”

 

 

Pamiętacie rozruchy w Efezie o Artemidę, opisane w Dziejach Apostolskich?
Zgromadzenia na jakie poszli mieszkańcy miasta też nazwane jest ekklésia.

 

„A jeźliż Demetryjusz i ci, którzy z nim są rzemieślnicy, mają co przeciw komu, wszak bywa prawo, są też starostowie, niechże jedni drugich pozywają. Jeźli się też o czem inszem pytacie, to się może w porządnem zgromadzeniu odprawić. Albowiem trzeba się obawiać, abyśmy oskarżeni nie byli o rozruch dzisiejszy, gdyż nie masz żadnej przyczyny, z której byśmy mogli dać sprawę, żeśmy się tu zbiegli. A to powiedziawszy, rozpuścił ono zgromadzenie.” Dz.Ap.19,38-40

 

 

Czasem unikanie dosłownego tłumaczenia słowa ekklesia prowadzi do powstania tłumaczeń dziwów jak w Dziejach 14,27

 

„A gdy tam przyszli i zgromadzili zbór, oznajmili, co Bóg przez nie uczynił, a iż poganom drzwi wiary otworzył”

 

 

 

Jakby nie można iść za tekstem greckim i napisać „zebrali razem zgromadzenie.

 

Dlaczego tak unika się normalnego tłumaczenia ekklesji?
Czy to tylko tradycja nakazuje zastępowanie go słowem zbliżonym, ale starym i zapomina się o jego znaczeniu nawet gdy jest użyte  jak  „zbór” i  obcym słowem „kościołem”?

 

 

Popatrzcie jak zmienia się postrzeganie kościoła, gdy myślimy o nim jak o zgromadzeniu.

 

 

Nie ma zgromadzenia/kościoła gdzie nie ma dwóch lub trzech jak mówi Pismo.
Jest zgromadzenie/kościół gdzie jest przynajmniej dwóch lub trzech. To minimum ma też daną pewną obietnicę:

 

„Nadto powiadam wam, że jeśliby dwaj z was na ziemi uzgodnili swe prośby o jakąkolwiek rzecz, otrzymają ją od Ojca mojego, który jest w niebie. Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich.” Mateusz 18,19-20

 

 

 

 

Tak na marginesie: greckie słowa ekklésia i synagōgē są synonimami. Znaczą zgromadzenie, zgromadzanie ludzi.

Ten fragment Apokalipsy 2,8-9

 

„A do anioła zboru w Smyrnie napisz: To mówi pierwszy i ostatni, który był umarły, a ożył; znam ucisk twój i ubóstwo, lecz tyś bogaty, i wiem, że bluźnią tobie ci, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, ale są synagogą szatana”

 

 

można więc w sumie rozumieć także tak: „A do anioła zboru w Smyrnie napisz: To mówi pierwszy i ostatni, który był umarły, a ożył; znam ucisk twój i ubóstwo, lecz tyś bogaty, i wiem, że bluźnią tobie ci, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, ale są zgromadzeniem szatana.”

 

Całą listę wersetów w których występuje słowo ekklésia znajdziecie w TYM linku

 

Jan w Apokalipsie pisze do siedmiu zgromadzeń/ekklesji.

 

Kościół rozumiany jako zgromadzenie/ekklésia, to ludzie, którzy zgromadzili się w jakimś celu, który ich łączy, chcą coś razem ustalić.
Proste, praktyczne bez nadęcia pseudoduchowością słowo oddające to czym ma być kościół.
Oznacza też z jednej strony, że nikt tu na ziemi sam jeden jak palec nie jest kościołem i tak nie powinien się nazywać.
Z drugiej strony, każdy jest częścią kościoła – częścią zgromadzenia tych ludzi, którzy przyszli do Jezusa.

 

Jest jeszcze inne słowo mówiące o kościele, wzajemnej zależności ludzi z tego zgromadzenia.

 

„Powiadam bowiem każdemu spośród was, mocą danej mi łaski, by nie rozumiał o sobie więcej, niż należy rozumieć, lecz by rozumiał z umiarem stosownie do wiary, jakiej Bóg każdemu udzielił. Jak bowiem w jednym ciele wiele mamy członków, a nie wszystkie członki tę samą czynność wykonują, tak my wszyscy jesteśmy jednym ciałem w Chrystusie, a z osobna jesteśmy członkami jedni drugich. A mamy różne dary według udzielonej nam łaski; jeśli dar prorokowania, to niech będzie używany stosownie do wiary; jeśli posługiwanie, to w usługiwaniu; jeśli kto naucza, to w nauczaniu; jeśli kto napomina, to w napominaniu; jeśli kto obdarowuje, to w szczerości; kto jest przełożony, niech okaże gorliwość; kto okazuje miłosierdzie, niech to czyni z radością.” Rzymian 12,3-8

 

 

 

Ciało czym jest każdy wie – parafrazując naszą staropolska encyklopedię.
To masa komórek, organów, metry skóry i śluzówki. Wszystko z sobą powiązane i połączone oddziałujące na siebie. Wystarczy, że pada jeden mały wytwórca jakiegoś hormonu a całe wielkie wytrenowane i zadbane ciałko choruje.
Słowo jakie tu pada to  „soma” a to ciało – to mięso, mięśnie bardzo fizyczne. Bywa też to słowo użyte w znaczeniu niewolnik. Tu jednak skoro mowa o członkach mamy mięso, fizyczne ciało z wszystkim co się z tym wiążę.
Skoro jesteśmy tak z sobą powiązani to nie da się amputować, wypisać, pozbawić członkostwa, wywalić kogoś z ciała. Nie nasze ciało o tym decyduje a Jezus – to jego mięśnie, stawy, członki i narządy.

 

„On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy,” Kolosan 1,18

 

 

No i mamy tu jeszcze jedną perełkę – tylko On jest głową w tym fizycznym, chodzącym po ziemi i dziś oraz tym, który już zasnął w Nim ciele/zgromadzeniu/kościele.
Innej głowy nie ma a najbliższa jej szyja nie jest pełnym, niezależnym organem, ale składa się z wielu żył, tętnic, mięśni, kręgów, przełyku, krtani, tarczycy i innych mniej i bardziej przyjemnych kawałków białka.
Krótko mówiąc – nie ma jednego następcy czy przedstawiciela Jezusa na ziemi. To tak prosto z mostu i na chłopski rozum.

 

No dobra to już wiem czym jest a czym nie jest kościół.
Pozostaje pytanie na jakiej podstawie się do niego należy, jak można być włączonym w owo zgromadzenie, stać się jedną komórką czy organem ciała Chrystusa?

Jedna poprawna doktryna, czyli interpretacja Pisma chyba nie do końca tu pasuje. Nikt z żyjących nie ma pełni poznania więc to krótka piłka – każdy się gdzieś myli, czegoś nie wie.
Do tego nawet poprawnie klepana doktryna nie zbawi, robi to Jezusa.
Dogmat – czyli pomysły dziwnej treści w jakie każe wierzyć człowiek lub ta czy inna instytucja odpadają na starcie. Nie mają potwierdzenia w Biblii co wynika z definicji dogmatu.

Za SJP PWN

 

Dogmat
1. w teologii chrześcijańskiej: prawda uznana przez Kościół za objawioną przez Boga;
2. twierdzenie przyjmowane za pewne i prawdziwe jedynie na mocy autorytetu osoby, która je wygłasza.

 

 

 

Objawiony to taki co spadł z nieba ale lepiej podeprę się znowu SJP PWN

 

 

Objawienie
1. fakt, zjawisko, osoba itp., które pojawiły się nagle i odkryły przed kimś coś dotąd nieznanego;
2. nagłe uświadomienie sobie istnienia czegoś dotąd nieznanego;
3. nagłe ukazanie się jakiegoś zjawiska;
4. zespół tez i zasad wiary uznanych za pochodzące od Boga.

 

 

 

Co jest więc biletem wstępu do zgromadzenia/kościoła gdzie głową jest Jezus?

 

 

Ewangelia – kolejne podstawowe pojęcie.

 

 

Teraz streszczę je tylko kilkoma cytatami z Nowego Testamentu.

 

 

„Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.” Mateusz 9,35

 

 

„Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.” Mateusz 24,13-14

 

 

 

„Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym.” Marka 1,1

 

 

„Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym” Łukasza 8,1

 

 

 

Do kościoła Jezusa Chrystusa nie da się zapisać, nie da się też z niego wypisać.
Pełnisz w nim taką rolę jaką On ci powierzy a nie taką do jakiej ludzie cię ordynują, wyświęcą, mianują.

 

Odjechane  to wszystko?
Nie z tego świata?
Za dużo nadnaturalności w tym?
No tak, to nie z tego świata chociaż jest na nim a ja mówiąc o tym bardzo mocno chodzę po ziemi.

 

Beata

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

%d bloggers like this: