Co Biblia mówi o imigrantach i uchodźcach

Temat o imigrantach i uchodźcach wypłynął na Kwadransie 6 lat temu gdy długie kolumny ludzi weszły do Europy z południa lądem i morzem. Dzisiaj sprawa stała się znowu aktualna, łączy się z odpowiedzialnością za ludzi, których zachęcano do współpracy, pomocy, zmian wprowadzanych według modelu podsuwanego przez obcych, niosących na karabinach „pokój i demokrację” do ich kraju. Postanowiłam go przypomnieć.

 

Poruszają go media wszelakiej maści od kilku miesięcy. Wypowiadają się politycy i kaznodzieje. Najbardziej zaskakuje mnie jak skrajne mogą być opinie na ten temat ludzi, którzy opierają je – jak twierdzą – na Biblii.
Jedni przygarnęliby każdego bez pytania o to kim jest, skąd przychodzi, w jakim celu.
Drudzy nie wpuściliby nikogo, bo potencjalnie jest zagrożeniem, bo pochodzi z innej kultury, wyznaje inne wartości, religię.
Wielu miłością bliźniego, błogosławieniem wrogom i innymi hasłami wydartymi z kontekstu, jest w stanie zablokować jakikolwiek instynkt samozachowawczy i obiektywny osąd sytuacji.
Historia widziała już wiele takich migracji, także tych „pokojowych”, bo ciągnęły na zamieszkałe ziemie całe rodziny, setkami, tysiącami.
Jak to się kończyło?
Historia uczy, że w wersji optymistycznej nie najlepiej lub w pesymistycznej tragicznie dla starych mieszkańców

 

 

Czy Biblia mówi coś o takich migracjach, emigrantach czy uchodźcach?

 

 

Jak ugryźć to zjawisko?
Jak ocenić?

Od czego zacząć?
Od wieży Babel. Tak, bo to tam zaczęło się zróżnicowanie ludzi i problemy z dogadaniem się.

Jeden język, jeden cel jednoczył ludzi. To dość ważna wskazówka jak unikać kłopotów wewnątrz jakiegoś miasta, regionu, kraju.
Później ludzie rozeszli się po ziemi, pozakładali miasta, potworzyli kultury a tym najprostszym kryterium według, którego odróżniano swoich od obcych był język.
Nic tak nie potrafi ułatwić wzajemnego zrozumienia jak właśnie rozumienie słów drugiej osoby. Możesz jej powiedzieć czego chcesz, czego nie chcesz, co lubisz, czego nie lubisz, itd.
Brak możliwości takiej komunikacji bardzo utrudnia życie a często uniemożliwia zrozumienie czyichś działań, intencji.

Pierwszymi imigrantami w Biblii są Terach z rodziną.

 

 

Gen 11,31 „Terach, wziąwszy z sobą swego syna Abrama, Lota – syna Harana, czyli swego wnuka, i Saraj, swą synową, żonę Abrama, wyruszył z nimi z Ur chaldejskiego, aby się udać do kraju Kanaan. Gdy jednak przyszli do Charanu, osiedlili się tam”.

 

Abraham nie osiadł w Charanie ale migrował dalej.

 

„Abram wybrał się w drogę, jak mu rozkazał Pan, i poszedł z nim Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Haranu. Wziął też Abram żonę swoją Saraj i Lota, bratanka swego, i cały ich dobytek, którego się dorobili, i służbę, którą nabyli w Haranie. Wyruszyli, aby się udać do ziemi kanaanejskiej. I przybyli do Kanaanu. Abram przeszedł tę ziemię aż do miejscowości Sychem, do dębu More. Kananejczycy byli wówczas w tej ziemi”. Gen 12,4-6

 

 

Mamy więc imigrantów – rodzinę Abrahama w Kanaanie.
Czczą Boga, tego którego czcimy i uznajemy za Stwórcę także my jako chrześcijanie.
Jak więc ten gość zachowywał się jako imigrant wśród obcych w ich ziemi? Tak, obcy, bo  jeszcze przez kilka stuleci ziemia ta będzie należała do Kananejczyków, Izraelitów nie ma jeszcze na ziemi.

 

Stosował się do praw tam panujących, wspierał nawet w walce swoich gospodarzy – rozdział 14 Genesis.
Ktoś powie, że ruszył do bitwy by odbić krewnego. OK, ale odbił nie tylko jego a wszystkich uprowadzonych i nie mówcie mi, że to zła dolina była, ze złymi królami i ludźmi, bo to tam spotkał Abraham Melchisedeka „A był on kapłanem Boga Najwyższego”.
Do tego miał jakieś sojusze i układy z mieszkańcami kraju skoro czytam „I przyszedł pewien uchodźca, i oznajmił to Abramowi Hebrajczykowi, który mieszkał w dąbrowie Amoryty imieniem Mamre, brata Eszkola i Anera, sprzymierzeńców Abrama”,  „a dziedzicem domu mego będzie Eliezer z Damaszku”.
Abraham szanował prawo kraju, w którym przebywał co widać po tym jak kupował grób dla żony.
Obcymi, imigrantami czy przechodniami – zależnie jak kto woli, można nazwać rodzinę Izaaka i pokolenie późniejsze, czyli Jakuba z synami. Nadal nie ma tu buty, szarogęsienia się, narzucania swoich zwyczajów czy praw tubylcom.

Józef w Egipcie również nie strzelał focha, że kraj ma się dostosować do niego.
Przestrzegał praw jakie uznawał za dobre, szanował swojego Boga ale nie wynosił się nad mieszkańców kraju, w którym był najpierw niewolnikiem a później tylko przybyszem, mimo zajmowania wysokiego stanowiska.

 

 

Po co ktoś idzie do innego kraju, ludzi obcego języka?

 

Bo z różnych przyczyn nie ma własnego miejsca na ziemi, ucieka by się tam schronić.
Jest gościem i ma to cały czas w głowie – tylko gościem.
To gospodarz ustala prawa a gość albo je szanuje albo zabiera tobołki i opuszcza miejsce, które mu nie pasuje, coś tam go uwiera, jest dla niego nie do strawienia.

 

 


W skrócie mówiąc a dosadnie: obcy, cudzoziemiec nie fika w kraju, który go gości, nie domaga się wrzaskiem ekstra praw dla siebie i nie grozi gospodarzowi.
Gdy taki cudzoziemiec zaczyna urządzać rebelię przeciw prawom kraju i zwyczajom gospodarza staje się z gościa najeźdźcą.


 

 

My, ludzie uznający Boga Biblii za tego, który stworzył świat, chrześcijanie wierzący, że Jezus z Nazaretu jest obiecanym Mesjaszem, jako imigranci mamy szanować gospodarzy nowego kraju, ich prawa i zwyczaje.
To krótka piłka bez „ale”.
Jak nam coś nie pasuje, zabieramy tobołki i idziemy dalej.
Jeżeli to my jesteśmy gospodarzami, a goście/przechodnie/imigranci zaczną nad nami dominować, narzucać nam swoje obce prawa i zwyczaje, to mamy problem, bo zgodnie z Biblią może to świadczyć o tym, że nabroiliśmy i Tata spuszcza nam lanie na niegrzeczne tyłki.

 

 

Hebr 12,5-8 „Synu mój, nie lekceważ karania Pańskiego ani nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza; bo kogo Pan miłuje, tego karze, i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje. Jeśli znosicie karanie, to Bóg obchodzi się z wami jak z synami; bo gdzie jest syn, którego by ojciec nie karał? A jeśli jesteście bez karania, które jest udziałem wszystkich, tedy jesteście dziećmi nieprawymi, a nie synami”.

 

 

Imigranci jako karcenie/karanie przez Boga

 

 

Ano tak bo o tym mowa chociażby w 7 rozdziale Ezechiela

 

 

„Ty zaś, synu człowieczy, powiedz: Tak mówi Pan Bóg do ziemi izraelskiej: Koniec, koniec nadchodzi dla czterech krańców ziemi. Teraz przychodzi kres na ciebie. Wysyłam gniew mój przeciwko tobie, aby cię osądzić według twoich dróg i ciebie uczynić odpowiedzialną za wszystkie twoje obrzydliwości. Oko moje nie okaże litości dla ciebie i nie pominę cię, ale ciebie uczynię odpowiedzialną za twoje drogi, a twoje obrzydliwości będą pośród ciebie [ujawnione] i poznacie, że Ja jestem Pan. Tak mówi Pan Bóg: Oto nadchodzi jedno nieszczęście za drugim. Koniec nadszedł, nadszedł koniec dla ciebie, oto nadszedł. Nadszedł dla ciebie zgubny los, o ty, mieszkańcu ziemi! Nadszedł czas, bliski jest dzień utrapienia, a nie radosnych pląsów na wzgórzach. Teraz wyleję mój gniew na ciebie i moją zapalczywość uśmierzę na tobie. Będę cię sądził według twoich dróg, obciążając cię wszystkimi twymi obrzydliwościami. Oko moje nie okaże litości, nie będę oszczędzał, ale według twojego postępowania otrzymasz odpłatę, a twoje obrzydliwości będą pośród ciebie [ujawnione] i poznacie, że Ja jestem Pan, który uderza. Oto ów dzień, oto nadchodzi. Wyszedł zgubny los, kwitnie niesprawiedliwość, pycha się rozwija. Gwałt stał się berłem niesprawiedliwości. Nadchodzi czas, zbliża się ów dzień. Kupujący niech się nie cieszy, a sprzedawca niech się nie smuci, gniew bowiem zapłonął przeciwko wszystkim. Sprzedawca bowiem nie wróci już do rzeczy sprzedanej, nawet jeśli pozostanie jeszcze przy życiu, gdyż gniew nad ogółem nie ustanie i nikt z powodu swej niegodziwości nie będzie mógł ocalić życia. Dmijcie w surmy, chwytajcie za broń, lecz nikt do boju nie ruszy; albowiem gniew mój obejmuje wszystko. Miecz – na zewnątrz, a mór i głód – wewnątrz. Kto znajdzie się na polu, zginie od miecza, a tego, co w mieście pozostanie, głód i mór pochłoną. Ci, którzy będą się ratowali ucieczką, na górach staną się podobni do gołębi z dolin. Wszyscy będą jęczeć, każdy z powodu swej niegodziwości. Wszystkie ręce opadną i wszystkie kolana rozmiękną jak woda. Przywdzieją wory, okryje ich strach, na wszystkich twarzach pojawi się wstyd i na wszystkich głowach łysina. Srebro swoje porzucą na ulice, a złoto ich upodobni się do nieczystości.  Głodu swojego tym nie nasycą ani nie napełnią swych wnętrzności, ponieważ były dla nich pobudką do grzechu. Ich drogocenna ozdoba posłużyła im ku pysze i z niej uczynili sobie swoje ohydne obrazy, swoje bożki. Dlatego zamienię je dla nich w nieczystość. Wydam je w ręce cudzoziemców na łup, a miejscowym złoczyńcom na grabież, aby je zbezcześcili. I odwrócę od nich oblicze moje, mój skarb zostanie zbezczeszczony. Wtargną do niego zbójcy, aby go zbezcześcić. Zrób sobie kajdany, ponieważ kraj ten pełen jest krwawych wyroków, a miasto pełne gwałtów. Sprowadzę najokrutniejsze narody, aby zajęły ich domy. Położę kres pysze możnych, a świętości ich zostaną zbezczeszczone. Nadchodzi groza. Będą szukać ratunku, a nie znajdą go. Klęska za klęską spada, wieść okrutna nadchodzi jedna za drugą. Będą domagać się od proroka objawienia, lecz kapłanowi zabraknie nauki, a starszym rady. Król będzie chodził w żałobie, książę okryje się przerażeniem, a ręce ludu ziemi drętwieć będą. Postąpię z nimi według ich dróg i na podstawie ich praw sądzić ich będę. I poznają, że Ja jestem Pan”.

 

i dalej

 

„Dlatego tak mówi Pan Bóg: Ponieważ rozum swój chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu, oto dlatego sprowadzam na ciebie cudzoziemców – najsroższych spośród narodów. Oni dobędą mieczy przeciwko urokowi twojej mądrości i zbezczeszczą twój blask”. Ezechiel 28,6-7

 

„Umrzesz śmiercią nieobrzezanych z ręki cudzoziemców, ponieważ Ja to postanowiłem – wyrocznia Pana Boga”. Ezechiel. 28,10

 

Tak skończył król Tyru, dla którego było to proroctwo, ale czy to dotyczy tylko jego?
Nie sądzę, a gdy patrze na dzieje ludzkości to widzę raz po raz powtarzający się scenariusz gdy hordy, niekoniecznie zbrojne, napływały wielką liczbą na kwitnące miasta i kultury i je zaduszały, wybijały, asymilowały a same zajmowały ich ziemię.

Europa jest na dzień dzisiejszy jak Sodoma, która:

 

„Oto winą Sodomy, twojej siostry, było to: wzbiła się w pychę, miała dostatek chleba i beztroski spokój wraz ze swoimi córkami, lecz nie wspomagała ubogiego i biednego. Były wyniosłe i popełniały obrzydliwości przed obliczem moim”. Ezechiel 16,49-50

 

Jak Izrael, który:

 

„Lecz ty porzuciłeś swój lud, dom Jakuba, gdyż pełno jest wśród nich wróżbitów Wschodu i czarowników jak u Filistynów, a z cudzoziemcami zawierają umowy”. Izajasz 2,6

 

Europa się spaskudziła – mówiąc kolokwialnie.
Straciła kręgosłup, nie szanuje sama siebie, swojej historii, tradycji, praw, swoich ludzi.
Z jednej strony drobiazgowo narzuca prawa np. jaki krzywy może być banan, z drugiej pozwala, by fala obcych ludzi szła przez jej granice dziesiątkami tysięcy, ot tak bo ma taki kaprys.

Uchodźca szanuje prawa gospodarza, szuka schronienia i takiemu mamy je dać bo:

 

„Wy także miłujcie cudzoziemca, boście sami byli cudzoziemcami w ziemi egipskiej”. Powt.prawa 10,19

 

Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej”. Kapłańska 22,20

 

„Nie będziesz uciskał cudzoziemców, gdyż znacie życie cudzoziemców, bo sami byliście cudzoziemcami w Egipcie. Sześć dni będziesz pracował, a dnia siódmego zaprzestaniesz pracy, aby odpoczęły twój wół i osioł i odetchnęli syn twojej niewolnicy i cudzoziemiec”. Wyjścia 23,9.12

 

„Nie krzywdźcie wdowy i sieroty, cudzoziemca i biednego! Nie żywcie w sercach waszych złości względem bliźniego!” Zachariasza 7,10

 

Niedawno w Poznaniu, nadgorliwi młodzieńcy nielubiący islamu pobili człowieka dlatego, że był inny niż oni, ot wyglądał na kogoś z Bliskiego Wschodu. Pobili go tak, że wylądował w stanie ciężkim w szpitalu. Człowiek ten kilka lat wcześniej uciekł ze swojego kraju zdominowanego przez islam, by ratować życie, bo jest chrześcijaninem.
Duże nieprzyjemności, poniżenia, przechodzi ostatnio np. pewien sikh z rodziną mieszkający w Wrocławiu. Sikhowie noszą turbany, a dla  wieli, skoro turban to musi być ktoś z kumpli bajkowego Alladyna czyli muzułmanin.
Za to, że ma trochę inny kolor skóry, że nosi turban ten cudzoziemiec żyjący i pracujący od lat w Polsce jest szykanowany.
Od kilku stuleci żyją na ziemiach Rzeczpospolitej przybysze, czyli obcy, do tego muzułmanie – polscy Tatarzy.
Lojalni wobec kraju i nas jako gospodarzy, sami czują się już w sporej części Polakami.
Niedawno ktoś im nabazgrał na ścianach maleńkiego meczetu ot tak, bo to muzułmanie.

 

To tylko trzy przykłady z brzegu, gdzie winny jest gospodarz i to on musi się tłumaczyć przed Stwórcą za swoje czyny względem cudzoziemca, imigranta.
To gospodarz złamał prawo boże.
Nie rokuje to dobrze takiemu krajowi bo:

 

„…jeśli nie będziecie uciskać cudzoziemca, sieroty i wdowy i jeśli krwi niewinnej nie będziecie rozlewać na tym miejscu i jeżeli nie pójdziecie za obcymi bogami na waszą zgubę, wtedy pozwolę wam mieszkać na tym miejscu w ziemi, którą dałem przodkom waszym od dawna i na zawsze”. Jeremiasz 7,6-7

 

Jak widać nie da się ot tak zamknąć na obcych, bo człowiek się boi, bo to nie po bożemu, jak uczy Pismo.
Obcy jednak musi przestrzegać, ba mamy prawo i obowiązek, jeżeli mamy chociaż minimum rozsądku, wymagać od niego, od cudzoziemca, by szanował nasze prawa – prawa gospodarza, by nas szanował.
Buta, roszczeniowa postawa, groźby wobec kraju i ludzi, do których się przychodzi są nie do przyjęcia.
Takim obcym lepiej szybko pokazać drzwi nim będzie za późno, nim skala ich roszczeń i żądań wobec gospodarza nie postawi go pod ścianą, gdy gość okaże się najeźdźcą.
To się nazywa też wilkiem w owczej skórze, koniem trojańskim.

Tak, wiem nadstawianie drugiego policzka, miłość nieprzyjaciół i inne pacyfistyczne hasła mogą być w takiej sytuacji serwowane jako pseudo przekaz Biblii.
Bóg nie nakazuje głupoty i utraty instynktu samozachowawczego, nie zakazuje obrony, Jezus to nie hipis pacyfista.

 

O broni, wojnie i pacyfizmie w Biblii

 

 

 

Jak więc uniknąć problemów z multikulti z jakimi borykają się kraje Zachodniej Europy?

 

To w sumie proste zasady o których mowa w Biblii:
– po pierwsze nauka wyciągnięta z historii o wierzy Babel, że wspólny język ułatwia komunikację, rozumienie i realizowanie wspólnych celów;
– po drugie nauczyć obcych/gości/ przychodniów/ imigrantów jakie prawa i zasady panują w kraju, do którego wchodzą i wymagać od nich ich respektowania.

 

 

„Zbierz cały naród: mężczyzn, kobiety i dzieci, i cudzoziemców, którzy są w twoich murach, aby słuchając uczyli się bać Pana, Boga waszego, i przestrzegać pilnie wszystkich słów tego Prawa”. Powt.praw 31,12

 

 

No i na koniec pamiętać, że dziwnie wyglądający obcy czasem może zaskoczyć bo:

 


„Gościnności nie zapominajcie; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli”. Hbr 13,2


 

 

Beata

 

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz