Boże natchnienie – czym jest a czym nie jest

Boże natchnienie pojawia się jako temat w kazaniach, gdy mowa o natchnieniu Biblii. Samo słowo „natchnienie” ma w kościelnym nauczaniu bardzo kreatywne rozumienie. Mija ono się zwykle ze znaczeniem tego słowa w języku polskim, a także w Biblii. Potrafi jednak mocno wdrukować w umysły ludzi rozumienie kilku spraw w sposób, który nazwę doktrynalnie poprawnym. Czy jednak jest ono prawdziwe, czy aby nie „wykrzywia prostych dróg Pańskich” (Dzieje 13,10)?
Zacznę od definicji słowa natchnienie za Słownikiem języka polskiego PWN.

 

 

natchnienie
1. stan duchowego ożywienia twórczego, dążenie do czegoś wielkiego, wzniosłego;
2. rzecz, osoba, zjawisko itp. będące podnietą do jakiegoś działania;

natchnąć: poddać jakąś myśl, jakiś pomysł, pobudzić do działania; też: wzbudzić w kimś jakieś uczucie;

natchniony
1. powodujący się natchnieniem, tworzący pod jego wpływem;
2. stworzony pod wpływem natchnienia; też: wyrażający natchnienie.

 

 

Czy nie przyszło Ci po przeczytaniu tych definicji na myśl, że słowo „natchnienie” to inaczej „inspiracja”?
Mnie tak.

Definicja tego słowa za słownikiem:

 

inspiracja
1. natchnienie, zapał twórczy;
2. wpływ wywierany na kogoś, sugestia;

inspirować się
1. czerpać skądś natchnienie;
2. inspirować jeden drugiego;
inspirujący: taki, który pobudza do myślenia i działania.

 

 

Natchnienie to po prostu zainspirowanie kogoś do zrobienia czegoś, do jakiejś zmiany, innego spojrzenia na coś itd. Teraz jest to zrozumiałe, ale schody zaczynają się, gdy przyjdzie zmierzyć się z bardzo powszechnym rozumieniem słowa natchnienie w kościołach. Chodzi mi o rozumienie tego, czym jest natchnienie, o którym mowa w 2 Liście do Tymoteusza.

 

 

„Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauki, do strofowania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości”. Tymoteusza 3;16

 

 

Werset ten bywa użyty jako argument przy udowadnianiu, że Bóg miał aktywny udział w pisaniu Nowego Testamentu, kanon Biblii jest nienaruszalny i właściwie poza tą księgą nic więcej człowiekowi nie potrzeba by rozumieć świat, życie, i prawa nami rządzące.

 

Jest tu jednak pewien haczyk. Ten list Pawła nie mówi o Nowym Testamencie, bo zwyczajnie nie może. Paweł napisał go na pewno przed 67 rokiem —  to najdalsza data, jaka jest brana pod uwagę jako rok jego śmierci. Nie było fizycznie jeszcze wszystkich ksiąg, jakie wchodzą dzisiaj w kanon Nowego Testamentu. Pewnie nawet nie podejrzewał, że taki zbiór powstanie. Nie mógł więc mieć go na myśli. Nie wydaje się też, że wspomina tu o tej części Biblii, którą nazywamy Starym Testamentem, ponieważ chociaż księgi wchodzące w ten zbiór już istniały, to jednak nie było jeszcze ustalonego kanonu Starego Testamentu. Obydwa kanony Starego i Nowego Testamentu powstały prawie w tym samym czasie, najprawdopodobniej na przełomie I i II wieku naszej ery. Użyłam słowa „najprawdopodobniej”, bo mogło to być nieco później, zwłaszcza w przypadku kanonu Starego Testamentu, jaki dzisiaj uznają Żydzi.
Chrześcijanie podobnie jak Żydzi z diaspory i nie tylko, żyjący w I wieku powszechnie używali Septuaginty.

 

Septuaginta to tłumaczenie ksiąg, które między III a I wiekiem p.n.e. były przez część lub większość Żydów (oto jest pytanie) uznawane za ówczesną wersje Biblii – tak można to w skrócie powiedzieć. Zostały przetłumaczone na grekę, a sama Septuaginta bywa nazywana Grecką Biblią. Przekład na grekę ułatwił dostęp do Pism nie tylko Żydom z diaspory, których językiem codziennym często była greka, ale także pozwolił władzy mieć wgląd w Pisma –  przekład powstał na zlecenie władcy.
W czasach Jezusa Septuaginta była w użyciu także na ziemiach dawnego Izraela.

 

Gdyby Paweł miał na myśli wszystkie księgi, jakie zawiera Septuaginta, pojawia się ważne pytanie, dlaczego dzisiaj nie są one uznane za natchnione?
Ba, nawet cytowana w nowym Testamencie księga Henocha nie jest ujęta w chrześcijańskich kanonach poza jednym wyjątkiem.
Nie będę się teraz rozpisywać nad historią i okolicznościami powstania kanonów. Liczba mnoga jest tu właściwa, bo nie ma i nie było jednego kanonu. Skupię się na natchnieniu – czym jest, a czym nie jest natchnienie.

 

Wracam do fragmentu z 2 Listu do Tymoteusza i słów Pawła.
Uważam, że Biblia jest dobra do tego, by uczyć o tym, co jest dobre a co złe, jak mamy żyć, odkrywania, gdzie popełniamy błędy i dlaczego pewne sprawy nie idą tak, jakbyśmy chcieli. Zgadzam się z tym, co napisał Paweł. Biblia jest jednym z takich pism, o których mówi ten werset.
Nadużyciem, by nie powiedzieć manipulacją słowami Pawła, jest jednak twierdzenie, że mowa tu o księdze Biblii, jaką możemy dzisiaj trzymać w rękach. Sam zapis słowo „pisma” wielką literą już jest nadużyciem w tym wersecie. Sugeruje chrześcijanom, że mowa o tej konkretnej księdze jaką znamy dzisiaj.

 

O natchnieniu mowa tak naprawdę tylko raz w Biblii właśnie w tym wersecie. Na podstawie tego fragmentu stworzono coś, co nazywam „doktryną jednego wersetu”. Zbudowano całe nauczanie o tym, jak Biblia jest natchniona, na czym polega to natchnienie, utwierdzono wierzących, że mowa o tym konkretnym kanonie, którego w formie drukowanej akurat oni używają.
Nie ma tu już mowy o inspiracji, jaką Bóg daje dzisiaj i jaką dał autorom na przykład Ewangelii, by je spisali. Często pojawia się niejasne i mgliste natchnienie, które tylko kościół (w rozumieniu kler, wyższa hierarchią danego kościoła) może rozpoznać. Samo natchnienie ma polegać na czymś, co przypomina całkiem inne duchowe doświadczenie, pochodzące z innej strony mocy. Nie zliczę już, ile rozmów odbyłam z ludźmi mniej lub bardziej zaznajomionymi z Biblią, teologią, historią, którzy twierdzili, że Bóg osobiści dyktował każde słowo, jakie zawierają jej księgi.
Całkowicie ignorowali oni to, co pisali sami ich autorzy. Oto kilka przykładów.
Pierwszym adresatem pism Łukasza, jakimi są Ewangelia i Dzieje Apostolskie był niejaki Teofil.

 

 

„Pierwszą księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus zaczął czynić i czego nauczać” Dzieje 1,1

 

 

Wiemy o tym, że Psalmy mają swoich autorów jak Dawid, Salomon, synowie Koracha. Listy są podpisane imiennie, mają też swoich adresatów – tak one były pisane do konkretnych osób, wspólnot żyjących w tym czasie. Np.

 

 

„Piotr, apostoł Jezusa Chrystusa, do wychodźców rozproszonych po Poncie, Galacji, Kappadocji, Azji i Bitynii, wybranych według powziętego z góry postanowienia Boga, Ojca, poświęconych przez Ducha ku posłuszeństwu i pokropieniu krwią Jezusa Chrystusa: Łaska i pokój niech się wam rozmnożą”. 1 Piotra 1;1-2

 

 

Księgi Starego Testamentu też mają swoich ludzkich autorów, którzy spisali słowa proroctw, widzenia itp.

 

 

„Słowa Jeremiasza, syna Chilkiasza, z rodu kapłańskiego w Anatot, w ziemi Beniamina,  którego doszło słowo Pana w czasach króla judzkiego Jozjasza, syna Amona, w trzynastym roku jego panowania, a potem w czasach Jojakima, syna Jozjasza, króla judzkiego, aż do końca jedenastego roku Sedekiasza, syna Jozjasza, króla judzkiego, aż do uprowadzenia mieszkańców Jeruzalemu do niewoli w piątym miesiącu tego roku”. Jeremiasza 1;1-3

 

Nie ma tu mowy o tym, by Bóg lub jakiś duch przejmowały kontrole nad ręką człowieka, by pisał coś automatycznie pod jego wpływem. Nie ma też mowy o dyktowaniu słowo w słowo czegokolwiek.

 

Co w takim razie jest tym natchnieniem w Nowym i Starym Testamencie?

 

Słowo natchniony pojawia się w polskich tłumaczeniach tak często, jak rodzynki w dobrym makowcu. Tyle że nie powinno go tam być a inne słowa, które oddają myśl zawartą w tekstach hebrajskich czy greckich.
Pawłowe theopneustos (θεόπνευστος) pojawia się tylko raz w całej Biblii, właśnie w wersecie 16 z 3 rozdziału 2 Listu do Tymoteusza.
W tłumaczeniu jest to „inspirowanie przez Boga”. Gdy wejdziesz w słownik TU   znajdziesz tam pochodzenie słowa.
Składa się ze słowa theos (θεός) Bóg  i słowa pneō (πνέω), które ma związek z wiatrem, można je tłumaczyć jako wiać.
Wiać tak jak np. Mateuszu 7;25-27

 

 

„I spadł gwałtowny deszcz, i przyszła powódź, i wiatry wiały, i uderzyły na on dom, ale nie upadł, bo był założony na opoce. A wszelki, który słucha tych słów moich, a nie czyni ich, podobny będzie mężowi głupiemu, który zbudował dom swój na piasku; I spadł deszcz gwałtowny, i przyszła powódź, i wiatry wiały, a uderzyły na on dom, i upadł, a był wielki upadek jego”.

 

 

„A gdy wiatr wiejący od południa, mówicie: Gorąco będzie; i bywa tak”. Łukasza 12;25

 

 

„Wiatr, gdzie chce, wieje i głos jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; takżeć jest każdy, który się narodził z Ducha”. Jana 3;8

 

 

„Potemem widział czterech Aniołów, stojących na czterech węgłach ziemi, trzymających cztery wiatry ziemi, aby nie wiał wiatr na ziemię, ani na morze, ani na żadne drzewo”. Apokalipsie 7;1

 

 

Słowo natchnienie pojawia się też w polskich tłumaczeniach Tysiąclatki i Biblii Warszawskiej w Apokalipsie 17;17. Szkoda, bo przecież jest tam słowo, które da się prosto i jasno przetłumaczyć na polskie jako „włożyć do serca”.

 

 

„Bóg bowiem włożył im do serc, aby wykonali jego wolę, i to jednomyślnie, i oddali swoje królestwo bestii, aż wypełnią się słowa Boga”.

 

 

Ta myśl, pragnienie, zamiar pojawiający się w sercu to boża inspiracja/natchnienie. Dla nas lepiej zrozumiałe jest użycie tu słowa „umysł”. Pisałam więcej o tym w Serce i rozum.

W Starym Testamencie „natchnienie” pojawia się rzadko i tylko w niektórych tłumaczeniach jak np. tu

 

 

„Aleć duch, który jest w ludziach, i natchnienie Wszechmogącego daje rozum”. Hioba 32;8 Biblia Gdańska

 

 

„Z natchnienia twego mówi serce moje: „Szukajcie oblicza mego!” Przeto oblicza twego szukam, Panie”. Psalm 27;8 Biblia Warszawska

 

 

„Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was — mówi Pan — myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją”. Jeremiasza 29;11

 

 

„Wejdzie tam natomiast Jozue, syn Nuna, który ci pomaga. Jego natchnij odwagą, gdyż on odda ją w posiadanie Izraelowi”. Powtórzonego Prawa 1;38

 

 

Słowa te są w innych tłumaczeniach zastąpione tymi dobrze oddającymi pierwotne znaczenia jak w przypadku Powtórzonego Prawa 1;38  słowa „wzmocnić”, „dodać siły”.
Gdy w Jeremiasza 29,11 włożymy właściwe słowo, czyli „dać”. Cały ten werset dobrze oddaje przekład UBG

 

„Gdyż ja znam myśli, które mam o was, mówi PAN: myśli o pokoju, a nie o utrapieniu, aby zapewnić wam koniec, jakiego oczekujecie”.

 

W Hiobie lepszym słowem jest „tchnienie” a tchnienie to rodzaj podmuchu/wiatru.

 

Bóg inspiruje, wkłada do serca, wzbudza pragnienie, myśl – tym jest to co wielokrotnie w tłumaczeniach, a i rozmowach, kazaniach, wykładach, przykrywa się słowem natchnienie.
Rozumiane właściwie nie jest już enigmatyczną interwencją Boga w wolę człowieka, by zrealizować lub przekazać coś stworzeniu, której doświadczają tylko wybrańcy.

 

Naszą odpowiedzialnością jest rozpoznać to Boże tchnienie, inspirację. Przykładem na rozpoznanie i nieodwracanie się od pomysłu, jaki wkłada w serce Bóg, jest George Müller – facet, który przygarnął tysiące dzieciaków.

 

Rodzi się jednak pytanie: Jak rozpoznać czy do podjęcia jakichś działań, decyzji inspiruje mnie Stwórca?
Mam taki prywatny test czy raczej sito, przez który przepuszczam myśli i pomysły, czasem kompletnie dziwne, jakie wpadają mi do głowy, do sposobu rozwiązania problemów, jakie widzę wkoło siebie.
Szukam odpowiedzi na kilka pytań.

 

Czy to, aby:

– nie moja ambicja pcha mnie w tę stronę?
– może to strach posuwa mi ten pomysł?
– co przez to osiągnę, bo może chodzi o jakieś korzyści niekoniecznie materialne dla siebie?
– a może chcę to zrobić dla kogoś?
– czy aby ludzie mnie nie wmanewrowali w podjęcie tych kroków?

 

Bywa jednak, że coś mocno dotyka i jest tak jednoznaczne pochodzenie impulsu spoza mnie, że sito jest niepotrzebne.
Oczywiście zawsze mogę się pomylić, podjąć złą decyzję i poniosę jej konsekwencje. Jednak powiedzenie Bogu „Tak!”, gdy czegoś oczekuje, wskazuje jakąś drogę, nie oznacza od razu bezproblemowego dotarcia do celu.

 

By właściwie rozpoznawać głos/prowadzenie przez Boga trzeba poznać Go, jego charakter, sposoby działania a one bywają naprawdę różnorodne. Biblia jest tu dobrym materiałem informacyjnym. Ważne, by czytać ją nie szukając argumentów na poparcie swoich pomysłów, doktryn, ale z otwartą głową, modlitwą i nie bać się od czasu do czasu zaglądnąć do interlinii, słowników.
Na koniec proponuje Ci przeczytanie kilku napisanych przeze mnie wcześniej tekstów mówiących o tym, jak rozpoznać właściwie czy to Bóg mówi do mnie i jaki mam obraz Boga.

 

Jak Bóg mówi do swojego stworzenia

 

Bóg Starego Testamentu kontra Bóg Nowego Testamentu

 

O prywatnych bogach

 

Podstawowe pojęcia. Bóg to ktoś czy coś?

 

Szef wszystkich szefów. Jaki mam obraz Boga i siebie

 

Moja, Twoja, Boga odpowiedzialność

 

Warto zawsze pamiętać o lekcji, którą przeszedł Eliasz, gdy oczekiwał na Boga. Przyszedł On w łagodnym wietrze, a nie burzy, wśród grzmotów i błyskawic (1 Królewska 19;11-13). Podobnie jest z inspiracją pochodzącą od Niego, bywa delikatna, nienachalna, bez fajerwerków.

 

Beata

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

%d bloggers like this: